| Page Views: 14,064 Last Visit to Kulusuk: July, 2003 | Wschodnia Grenlandia - Kulusuk by stonka69 - last update: Jul 8, 2003 |
| Lotnisko w Kulusuk ze zwirowym pasem |
Jednodniowa wycieczka na Grenlandie Ciekawe czy strona moze byc po polsku czy ktos jej nie usunie zaraz. Bylem na Grenlandii na jednodniowej wycieczce z Reykjaviku do Kulusuk 5 lipca 2003. Tak sie zlozylo, ze spedzalem urlop na Islandii i zdecydowalem sie skorzystac z okazji. Mimo dosc zabojczej ceny za te wycieczke (44 000 koron islandzkich, czyli po kursie z lipca 2003 okolo 2 300 zl od osoby) uwazam, ze bylo warto. Chociazby z tego powodu, ze gdybym chcial sie tam wybrac skads indziej, czyli np. z Polski na pewno zaplacilbym duzo drozej. Samoloty laduja na lotnisku Kulusuk znajdujacym sie na wyspie o tej samej nazwie, okolo 2 kilometrow od wioski. Lotnisko - co ciekawe - nie ma betonowego pasa a jedynie taki zuzlowy. Laduja tam calkiem niemale samoloty, my akurat przylecielismy Fokkerem 50 - to taki holenderski samolot turbosmiglowy na okolo 50 osob. Lot z Reykjaviku trwa okolo dwoch godzin. Juz przed ladowaniem i po wyjsciu z samolotu roztacza sie ladny (bo egzotyczny) widok osniezonych gor i surowej, kamienistej przyrody. Wokol wyspy, w ciesninach i zatoczkach, plywaja wielkie kry i gory lodowe poobrywane z okolicznych lodowcow. Wkrotce po wyladowaniu pan przewodnik zabiera nas na spacer do wioski. |
Wioska Inuitow Kulusuk to wioska na wschodnim wybrzezu Grenlandii, tuz pod kolem podbiegunowym. Mieszka tam 300 osob, w wiekszosci Inuitow (czyli potocznie choc podobno niegrzecznie: Eskimosow). Jest to kilkadziesiat domkow na skalistym zboczu. W wiosce jest jeden sklep wielobranzowy (calkiem duzy, samoobslugowy), maly hostel, poczta, drewniana kaplica i sklepik z pamiatkami. W tym ostatnim mozna obejrzec (lub kupic, ale za bardzo drogo) rozne rzeczy zrobione ze skory foki albo z kosci wieloryba albo z innych paskudztw. Wisi tez wielka puszysta skora niedzwiedzia polarnego zastrzelonego w okolicy wioski w 2002 roku. Mozna tez obejrzec jego czaszke i poklapac groznie jej zuchwa. W sklepiku pracuje bardzo sympatyczny mlody Francuz, ktory jezdzi co roku do Kulusuk na kilka miesiecy w zwiazku z jakimis swoimi badaniami antropologicznymi. Wie on sporo o Grenlandii i jej mieszkancach i mozna sie sporo od niego dowiedziec. Jesli juz mowa o pamiatkach to lepszy wybor pamiatek typu "made in Taiwan" czyli kubkow, t-shirtow i breloczkow oferuje sklep na lotnisku. To, co zwraca na pewno uwage turysty na Grenlandii to nieslychana wrecz ilosc smieci walajacych sie wszedzie pod nogami: puszek po piwie, kiepow, papierow, blach etc. Rzuca sie to w oczy zwlaszcza na podworkach (czy raczej obejsciach) domkow Eskimosow. Mozna tam znalezc polamane sanie, dziurawe garnki, szmaty, fragmenty rowerow itp. Nie naleza do rzadkosci takze wyglodniale psy rasy husky ujadajace i warczace na przechodniow. Kluje to w oczy zwlaszcza po przybyciu z Islandii, gdzie jest przeciez bardzo czysto. Druga rzecza upodabniajaca prowincje grenlandzka do polskiej jest bardzo wysoki odsetek nietrzezwych wsrod przechodniow. Przewodnik Lonely Planet przestrzegal wrecz przed samotnym przebywaniem w wioskach grenlandzkich szczegolnie akcentujac niebezpieczenstwa towarzyszace podroznym decydujacym sie na wejscie do lokalu gastronomicznego w dni wyplat. Nie bez znaczenia jest tu fakt, ze kazdy Eskimos ma w domu bron palna mysliwska i nierzadko jest gotow skorzystac z niej dla zalatwienia prywatnych porachunkow takze z innym czlowiekiem - czy to turysta, czy swoim ziomkiem. Nas na szczescie nic zlego nie spotkalo, ale bylismy tam ledwie kilka godzin i to pod opieka Islandczyka mieszkajacego na stale w Kulusuk i zajmujacego sie oprowadzaniem wycieczek. Opowiedzial on nam, ze Eskimosow, ktorzy ogolnie maja sklonnosc do uzaleznien gubi przede wszystkim niespotykanie slaba glowa - wypicie jednego Tuborga powoduje u nich juz silne objawy upicia. Poza tym wysokie bezrobocie w wiosce i zwiazany z tym brak zajec i nuda oraz niskie temperatury rowniez zachecaja do wypicia. Z innych ciekawostek to ten wspomniany sklep byl chyba pierwszym duzym sklepem w panstwie nalezacym do tak zwanego "Zachodu", w ktorym nie widzialem Coca-Coli. Poza tym w samej wiosce sa dwa cmentarze - jeden wlasciwie po drodze do wioski a drugi w srodku . Z uwagi na skaliste i nierzadko skute lodem podloze trumny zakopuje sie w piachu przyniesionym z innych miejsc a zima zostawia wrecz na lodzie i zakopuje dopiero na wiosne. Groby przykrywa sie kamieniami i dekoruje sztucznymi kwiatami (naturalnych tam nie ma) oraz krzyzami bez imion i nazwisk - ma to jakies podloze w starych poganskich wierzeniach Inuitow, jakoby zapisanie nazwiska przywiazalo dusze do grobu i nie pozwolilo jej sie odrodzic z nowym czlowiekiem. |
| Tradycyjny taniec inuicki z bebnem |
Dodatkowe lokalne atrakcje We wspomnianej paskarskiej cenie 2 300 zlotych od osoby organizator zawarl rowniez szereg atrakcji, o ktorych nie sposob nie wspomniec przy okazji konstruowania tej strony. Pierwsza z nich byl tradycyjny taniec z bebnem, jaki mial zaprezentowac nam jeden z mieszkancow wioski - potomek szamana i syn najbardziej uznanych grenlandzkich bebnowych tancerzy. Program troszeczke sie opoznil, poniewaz o umowionej godzinie tancerza nie bylo w umowionym miejscu, mimo iz jeszcze pare minut wczesniej pil w okolicy piwo z jakimis swoimi kolegami. Pomocy udzielily przewodnikowi lokalne dzieci, ktore rozbiegly sie po wiosce i za jakis czas przyprowadzily nam tancerza. Ten po przebraniu sie w stosowne tradycyjne ubranie czyli futrzane buty, czarne spodnie (takie jak od garnituru) i biala bluze opowiedzial nam w swoim jezyku o sobie i swojej rodzinie (islandzki przewodnik tlumaczyl). Nastepnie wyjasnil, ze dawniej konflikty miedzy mezczyznami o kobiete zalatwiano w tej okolicy zwyczajnie poprzez zamordowanie konkurenta, co niestety pociagalo za soba kolejne ofiary, bowiem konkurent czesto byl mysliwym - jedynym zywicielem rodziny. Aby uniknac przelewu krwi wymyslono zawody, w ktorych kazdy z konkurentow kolejno na zmiane tanczac i bebniac w beben (na zdjeciu) mial za zadanie jak najplugawiej i najszpetniej naublizac drugiemu. Renesans tej praktyki mozemy obserwowac obecnie wsrod muzykow rap, widac to bylo zreszta w filmie "Osma mila" jest to tak zwany pojedynek na fristajl. W trakcie ublizania dopuszczalne bylo uderzanie glowa w twarz przeciwnika "tak, zeby sie krwia zalal" - tego w Osmej mili juz robic nie bylo wolno. Na Grenlandii pojedynkowi przygladala sie cala lokalna spolecznosc i decydowala kto lepiej ublizal i kto przejmuje przedmiot sporu. Pan Eskimos wzial zatem jednego z Niemcow - uczestnikow wycieczki na srodek i naublizal mu w swoim jezyku tanczac przy tym i bebniac oraz symbolicznie delikatnie uderzajac go glowa w skron. Nastepnie (juz bez Niemca) pospiewal i pobebnil troche, podziekowal, przebral sie i wrocil do swoich kolegow. Druga atrakcja jest ogladanie jak przebiega polowanie na foki. Otoz mysliwy ma taki specjalny kajak zrobiony z drewna i skory i bardzo umiejetnie tym kajakiem plywa po oceanie od czasu do czasu rzucajac harpunem. Niestety tego dnia nie bylo w okolicy zadnych zywych fok, wiec mysliwy zamarkowal tylko kilka rzutow, trzeba przyznac dosc silnych i wrocil na brzeg. Foki widzielismy jedynie martwe, upolowane wczesniej, przywiazane i przechowywane w oceanie jako pasza dla psow, ktore karmi sie tam dwa razy w tygodniu. Inne atrakcje to przejazd zaprzegiem psim - niestety w lipcu jest to niemozliwe. Psie zaprzegi sa podstawowym srodkiem transportu na Grenlandii, ale tylko gdy jest wystarczajaco duzo sniegu no i ocean jest zamarzniety. Jeszcze inna atrakcja, ktorej takze nie widzialem to opuszczone bazy amerykanskie. Pierwsza z nich, okolo 10 kilometrow od Kulusuk zostala zlikwidowana okolo 1990 roku. Teren zostal zrownany z ziemia a ciezki sprzet, ktorego nie oplacalo sie wywiezc do USA przekazany nieodplatnie Grenlandii (spychacze, etc.). Do tej bazy wiedzie z lotniska zreszta najdluzsza droga ladowa na wschodniej Grenlandii - 10 kilometrow zuzlu. Druga baza jest okolo 35 kilometrow z Kulusuk, ale dostac mozna sie tam tylko helikopterem. Ta z kolei zostala opuszczona jeszcze w latach 50-tych i tam zostalo wszystko - w tamtych czasach nikt pewnie nie zawracal sobie tym glowy. Sa wiec tam ponoc hangary, ciezarowki, beczki z olejem itp. Byl tam ten wzmiankowany Francuz ze sklepiku z pamiatkami i mowil, ze naprawde robi to wrazenie. W drodze powrotnej na Islandie na pamiatke dostalem certyfikat oraz pieczatke do paszportu z niedzwiedziem polarnym. Podsumowujac oceniam moja wycieczke na Grenlandie jako bardzo fajna i pouczajaca. Jej zalety zostaly tu pokrotce opisane. Wady to krotki czas (cala wycieczka z przelotami trwala 8 godzin z tego 4 na Grenlandii) i zlodziejska cena. Mimo to polecam kazdemu, kto ceni sobie podroze do rzadko odwiedzanych miejsc i ma jakies tam oszczednosci, ktore moze w ten sposob wydac. |
> Add to your Custom Travel Guide [What's This?]
| Pros: | "warto zobaczyc bo egzotycznie dla nas, Polakow" | | Cons: | "zimno i drogo" | | In A Nutshell: | "Ogolnie jest to siersciowe miejsce" |
Comments for stonka69 about Kulusuk | | | | |
chrupo Wed Mar 17, 2004 17:18 UTC Dzieki za notke o Portugalii, mysle ze to co opisa³es to czad, nie zawsze trzeba narobic mase zdjec i zwiedzac super zabytki , a klimaty miales extra. Chyba warto bylo dac ta kase. Pozdrawiam | Narviking Wed Dec 17, 2003 16:16 UTC Wish I could understand polish.... Greetings from Narvik, Norway ! |
|
|